Postanawiam w trybie natychmiastowym coś napisać. Jak już mówiłem, będzie to temat F1 tylko i wyłącznie.
Kubica w Renault. Wielce mnie ten wybór nie dziwi, chodź muszę przyznać, że wolałem zespół Sir. Franka Williamsa. Główna zaletą Renault są ich bardzo ekonomiczne jednostki napędowe, które, jak się powszechnie uważa, mogą oznaczać lepsze dostosowanie taktyki względem ilości paliwa do czasu jazdy. Z obserwacji moich wynika, że silniki tej stajni potrafią zużyć wystarczająco mniej paliwa, by zawodnik mógł przejechać 2-3 okrążenia więcej. Zważając na etap wyścigu w którym dany zawodnik znajdzie się na torze, decydująca jest ilość paliwa. Sytuacja jest o tyle korzystna, o ile jedzie przed nami przeciwnik zjeżdżający na pas serwisowy przed nami, dzięki czemu straci on czas względem konkurenta z tyłu który będzie miał czysty tor, opony optymalnie rozgrzane oraz małą ilość paliwa. Pozwoli to odrobić około 6-8 sekund w ciągu zaledwie 2-3 okrążeń!
Inną zaletą wyboru francuskiej marki, jest fakt silnego nacisku na wynik w przyszłym sezonie. Szefostwo postawiło ultimatum zespołowi, który wymaga osiągnięcia wyniku w mistrzostwach konstruktorów na co najmniej 3 miejscu. Oznacza to wielką presję, oraz rozwój auta przez cały sezon 2010, wraz z pracami dotychczasowymi (około 5 miesięcy wg. słów F.Alonso). Już wiemy, że KERS zostaje wycofany w sezonie 2010, co pozwoli Robertowi K. na lepszy rozstaw balansu auta względem swojej wagi. Jest to pomocne szczególnie na szybkich partiach toru potrzebujących docisku mechanicznego, hamowaniu oraz zużyciu opon.
Jedyną niewiadomą jest sytuacja ekonomiczna i strategiczna myśli zespołu, który rozważa wycofanie się z F1 wraz z końcem roku 2009. Dyrektor techniczny zaprzecza takim informacją, lecz sprawa zostaje nadal niepewna.
Pozostaje mi tylko wierzyć Robertowi i jego umiejętnością podejmowania krytycznych sytuacji, że wybrał właściwy team, który będzie walczyć nie mniej niż ich kierowcy.
Niedawno świat Formuły 1 obiegła informacja o wycofaniu się dwóch kolosów Azjatyckich - Toyoty i Bridgestone. O ile odejście tego pierwszego nie dziwi, to druga opcja mnie osobiście zaskoczyła. Zwycięzcy przetargu na dostawę opon w sezonach 2007-2011 Nie pojawią się na gridzie w roku 2012. Powoduje to zasadnicze zmiany techniczne i jedną niewiadomą. Po pierwsze, kto zostanie następcą opon. Michelin - moja nadzieja - oświadczyła, że nie będzie kandydować na to stanowisko. Szkoda tym większa, że Renault właśnie na tych oponach wygrywało oba mistrzostwa w latach 2005-2006, oni także odnieśli największe straty zmianą opon na Bridgestone.
Może to dziwne, ale opony są zasadniczą kwestią przy projektowaniu bolidu. Sam Michael, góru techniczny Williamsa, oświadczył, że jego team zaczyna konstrukcję auta w oparciu o opony. Pokazuje to, że szykują nam się kolejne gruntowne zmiany w projektowaniu aut na kolejne sezony.
2009 - wprowadzenie nowych przepisów aerodynamicznych (nos, skrzydło, boki chłodnic, brak owiewek, ulokowanie dyfuzorów), mechanicznych (zmiana rozstawu osi, zmiany balansu, KERS, ograniczenie obrotów silnika do 18 tysięcy, brak hamowania silnikiem, wprowadzenie slików) - to tak na szybko.
2010 - skrupulatna ewolucja układów aerodynamicznych oraz mechanicznych. Główna zmiana - wydłużenie bolidów, brak kołpaków, zmiany balansu, węższe opony przednie, zastosowanie zdecydowanie większego baku.
2011 - Zmiany dostawcy opon, zmieniający praktycznie wszystkie sfery auta.
O sezonie 2009/2010 napiszę następnym razem.
Wracam do pisania!
Bez odbioru Kjurwa