Dzika loha! Aloha! Tymi rymami roku zaczynamy kolejną odsłonę TSwB mada faka elo ziom.
Na początku ELO FILMIK.
Dziś wyjątkowo filmik spokrewniony z F1.
Pokazuje całą prawde o miszczu majkelu szumacherze… Tak. Tym wielkim Schumim!
Chuj mu w oko. Może w dwa.
Mjjjjjjuza tygodnia elo kid techno zjeb.
Niestety nazwy piosnki nie znalazłam więc dam wam cały filmik. Dodam, że kawałek był grany w menu gry NHL 2001. Jedna z gier mego wcale nie elo-elo dzieciństwa. Bez wątpienia.
Mangi I animasy.
Fani naruto płaczą. Fani bleacha płaczą. Ci pierwsi ze szczęścia, że w koncu po miesiącach czekania wyszedł fajny czap, natomiast drudzy, że Hitsugaya jeszcze żyje. I weź tu dogodź…
RASENGAN POWER!!!111oneoneone
Manguszne.
Naruto 2:5 Bleach
Animuszne.
Naruto 1:6 Bleach
Fota tygodnia.
Tutaj musiałem się naszukać, jakoś nic ciekawego mi się nie napatoczyło. Ale coś tam mam.
http://screenshot.xfire.com/screenshot/natural/266d3fb85f638a5713699656dd631de2b77c8da0.png
Gra tyg.
Nie wiem. Simsy 3 czy może LFS? Naprawde nie wiem… Dla tego jebne grę “inteligentna piłka” na PC. W wersje “kartkową” mamy w szkole opcykaną, są już nawet regulaminy robione na przerwach I turnieje. Gierka daje rade.
FPSy 1:6 Reszta świata (FPSy sa w ciemnej dupie, bo raczej do COD MW2 będą dostawać w dupe. Zresztą może nawet ta premera nie pomóc. Nie bójmy się słów, już mnie FPSy tak nie jarają jak kiedyś. BF2 <3)
Cytat tygodnia.
Jakoże nic nie znalazłam, to jebnę filmik z top cytatami ever ze wszystkich ze filmów ze tak I nie.
Ale mi dziś odpierdala.
Odbiór Kurwa. Bez odbioru.
sobota, 30 maja 2009
sobota, 23 maja 2009
TSwB 2160
Chyba nie myśleliście skurwisyny, że to zostało zapomniane?!
Co więcej, wprowadzam tu nowe zasady(złowieszczy śmiech)
Od teraz postaram się aby było:
o Najbardziej elo filmik
o Najbardziej elo muza tygodnia
o Mangi jak zwykle
o Gra tysz
o Zdjęcie tygodnia
o I cytat tygodnia(jeśli takowe się nawiną)
Oto zaczynamy odrabianie zaległości
Naj. Elo Filmik
http://www.joemonster.org/filmy/16041/Parodia_wyscigu_Formuly_1
Nawet się nie zastanawiałem. Bezapelacyjnie naj naj naj. Tylko szkoda, że i tak połowa nie zaczai żartów.
Muza tygodnia
Z drobnymi problemami, ale wygrana zasłużona.
Ten nowy teledysk schwytał mnie za serducho. A muza miszcz! ŁOOOGIEŃ!!!
Mangi&Anime
Tu słowo problem po prostu nie występuje. Bleach bije Naruto coraz mocniej, każdy to widzi.
Mangi
Naruto 1:5 Bleach
Anime
Naruto 1:5 Bleach
(zostały dodane po aktualizacji, nie pomijając dni w których była przerwa)
Fota Tyg.
Tu prawdziwy dylemat, pozycji jest kilka, w dodatku same świetne.
http://www.demotywatory.pl/demot/2269_500.jpg
Gra tyg.
Zero dylematów. Zero zastanowień. Zwycięzca jest tylko jeden.
Simsy 3 :D
FPSy 1:5 reszta świata (także dodałem za okres w którym była sjesta)
Cytat tygodnia.
Jak wyżej. Zero zastanowień i rozmyślań. Tylko jeden problem. Muszę go znaleźć w książce „Czarnoksiężnik i kryształ” z cyklu „Mroczna Wieża” S.Kinga.
Znalazłem, fuck yeah!
„możesz nagadać mi, aż się zaplujesz, a mnie nadal będzie sterczał tak, jak kiedy pieprzyłem ci matkę”
EPIC.
Odbiór. Bez odbioru.
Co więcej, wprowadzam tu nowe zasady(złowieszczy śmiech)
Od teraz postaram się aby było:
o Najbardziej elo filmik
o Najbardziej elo muza tygodnia
o Mangi jak zwykle
o Gra tysz
o Zdjęcie tygodnia
o I cytat tygodnia(jeśli takowe się nawiną)
Oto zaczynamy odrabianie zaległości
Naj. Elo Filmik
http://www.joemonster.org/filmy/16041/Parodia_wyscigu_Formuly_1
Nawet się nie zastanawiałem. Bezapelacyjnie naj naj naj. Tylko szkoda, że i tak połowa nie zaczai żartów.
Muza tygodnia
Z drobnymi problemami, ale wygrana zasłużona.
Ten nowy teledysk schwytał mnie za serducho. A muza miszcz! ŁOOOGIEŃ!!!
Mangi&Anime
Tu słowo problem po prostu nie występuje. Bleach bije Naruto coraz mocniej, każdy to widzi.
Mangi
Naruto 1:5 Bleach
Anime
Naruto 1:5 Bleach
(zostały dodane po aktualizacji, nie pomijając dni w których była przerwa)
Fota Tyg.
Tu prawdziwy dylemat, pozycji jest kilka, w dodatku same świetne.
http://www.demotywatory.pl/demot/2269_500.jpg
Gra tyg.
Zero dylematów. Zero zastanowień. Zwycięzca jest tylko jeden.
Simsy 3 :D
FPSy 1:5 reszta świata (także dodałem za okres w którym była sjesta)
Cytat tygodnia.
Jak wyżej. Zero zastanowień i rozmyślań. Tylko jeden problem. Muszę go znaleźć w książce „Czarnoksiężnik i kryształ” z cyklu „Mroczna Wieża” S.Kinga.
Znalazłem, fuck yeah!
„możesz nagadać mi, aż się zaplujesz, a mnie nadal będzie sterczał tak, jak kiedy pieprzyłem ci matkę”
EPIC.
Odbiór. Bez odbioru.
piątek, 22 maja 2009
Kreacjonizm vs. Ewolucja.
Aloha!
Niedawno przeglądając portal Onet.pl zauważyłem ciekawy news. Otóż, nazwę nosił „Oto zaginione ogniwo ludzkiej ewolucji - "to ósmy cud świata"”. Artykuł ukazywał odnalezione szczątki jakiejś małpy rzekomo naszej poprzedniczki od której się wywodzimy. Jako, że świat chociaż po części dzieli się na ludzi popierających kreacjonizm, lub ewolucje Karola Darwina, spróbuję trochę to opisać, i wymienić się z wami moimi spostrzeżeniami.
No to zaczynamy.
Jak wiadomo, mnie przynajmniej, rasa ludzka musiała mieć kiedyś swój początek. Nauka, inteligencja i zwykła intuicja mówią nam, że ludzie nie mogli się nagle pojawić z dupy i po prostu się zespawnować na ziemi czy też w sławnym i nieskazitelnym raju. Odmiennego zdania są ludzie popierający kreacjonizm, wg. których Adam(czyli prekursor naszego gatunku) pojawił się na ziemi/raju w postaci popiołu czy też czegoś takiego, aby z niego „powstać”. Oczywiście aby to umożliwić potrzebna jest osoba, lub postać, która to wykona, w tym przypadku jest to Bóg. Osoba „neutralna” czy „obojętna” po przeczytaniu argumentów kreacjonistów jak i ewolucjonistów może tak naprawdę zgłupieć, dzięki temu, że obie teorie mają na siebie nie jednego „haka”, które postaram się wam przestawić.
Pierwszym będzie podstawowa myśl ewolucjonistów, czyli – wywodzimy się od małp.
„Według badaczy to odkrycie ostatecznie potwierdza teorię ewolucji Karola Darwina. Sir David Attenborough mówi, że Darwin "byłby wstrząśnięty", gdyby zobaczył ten szkielet. Attenborough dodaje, że ten szkielet mówi nam kim jesteśmy i skąd pochodzimy. - To małe stworzenie pokaże nam nasz związek z resztą ssaków. Ten "maluch" łączy nas bezpośrednio z nimi - mówi. - Teraz ludzie mogą mówić: "ok, pochodzimy od ssaków naczelnych - pokażcie nam jednak dowód". Ten dowód do tej pory był zaginiony, ale teraz już nie jest - mówi naukowiec.”
W tekście powyższym można zauważyć, iż człowiek musi pochodzić od małp, no bo skąd niby? Od Boga którego nikt nie widział, nikt nie słyszał? Czy też od waszej starej? Nie! Od małp. Głównym argumentem jest praktycznie identyczne DNA tych ssaków do naszego. Następnym jest nasze podobieństwo, może nie całkowicie idealne, lecz zauważalne(nie licząc mojej pani od PP, która wyglądem przypomina niemieckiego szympansa). No tak, lecz co nam mówią inne dane też naukowe popierane przez kreacjonistów? Proszę bardzo:
„Ewolucjoniści często wysuwają argument, że do dokonania znacznych zmian w danym organizmie potrzebna była cała seria rozciągniętych w czasie mutacji. Ale to nie wyjaśnia, w jaki sposób tak złożone narządy, jak płuca, serce, nerki i narządy płciowe, mogły się nagle pojawić. Ich doskonałe funkcjonowanie jest niezbędne, by umożliwić organizmom przetrwanie. Oczywiste jest, że stworzenia obdarzone tak złożonymi układami koniecznymi do przetrwania nie mogłyby utrzymać się przy życiu, gdyby te układy dopiero się rozwijały. Złożone struktury narządów musiały w pełni funkcjonować w momencie ich pojawienia się.”
No właśnie. Teraz jest fajnie. Człowiek pochodzi od małpy, która pochodzi na pewno też od czegoś, dajmy na to krokodyla. Krokodyl też od kogoś i tak ciągle. No bo jak do chuja? Nagle pojawiły się małpy które miały rozwinięte płuca, serce i nerki? Skąd? Jak? Wyobrażacie sobie mieć w domu pająka, który na następny dzień ma wielkość waszego wcale nie płaskiego telewizora. Trochę naciągane. Oczywiście, mutacje czy też zmiany genetyczne nie następowały od razu. Lecz stopniowo etapami, nasuwa się więc pytanie, - jak to jest możliwe, aby narząd taki jak np. płuca mogły się rozwijać z niczego do formy nam dziś znanej? Jak zatem wyglądały na początku swojej kariery? Nie mogły przecież nagle się pojawić i zacząć od razu z marszu poprawnie funkcjonować. To jest nie logiczne.
Następne argumenty, także kreacjonistów (stworzony przez naukowców, a oni go tylko wykorzystują).
„Komar, który rzekomo ma 40 milionów lat, wygląda dokładnie tak samo jak komary żyjące obecnie. Mrówka, której domniemany wiek określa się na 100 milionów lat, jest identyczna mrówką współczesną. Modliszka, której wiek oszacowano na 40 milionów lat, niczym nie różni się od dzisiejszych modliszek. Wniosek zawarty w tym artykule brzmi: „W bursztynowym oknie przeszłości nie widać ewolucji””
Więc jak to jest? Małpy mogły wyewoluować, a takie komary czy mrówki nie? Miały złe warunki? Może brak osobnika dominującego a także ukształtowanie terenu miały na to wpływ. Przecież komarom przydałaby się porządna ewolucja, tak żeby miały po 2m wysokości i mogły budzić postrach lasów. Nie chciały, czy może się nie starały? Dla mnie dziwne. Bo przecież naukowcy sami nie wiedzą w co wierzyć, chyba to zależy od przypadku, że nie badają komarów żyjących 10513513051 lat temu, a badają małpy żyjące też 135325235 lat temu, i porównują je do ludzi.
Kolejny argument, tym razem ewolucjonistów.
"Są to dowody, które świadczą o przebiegu ewolucji bezpośrednio. Takimi dowodami są dane paleontologiczne (skamieniałości), analiza których wskazuje na kolejność pojawiania się w historii Ziemi form od najprostszych do coraz bardziej skomplikowanych. Dane paleontologiczne pozwalają śledzić drogi, jakimi przebiegał proces ewolucyjny."
No tak. Ale jakoś niedawno czytałem, że z organizmów prostych nie mogą powstać organizmy złożone. Można już się troszkę pogubić, no ale tak właśnie jest. Każda z teorii ma swoje plusy jak i minusy. Każda z teorii wyklucza siebie nawzajem, każda ma inne, lepsiejsze dowody na to, że ich racja jest „najmojsza”, a reszta świata się po prostu nie zna. Jak zatem widzicie w rozgrywce jak na razie jak dla mnie remis absolutny, bo i to i tamto jest przecież nie logiczne. Więc co można jak nic nie można? No właśnie, odpowiedzi pewnie nigdy nie zdobędziemy.
Artykuł jest moją prywatną opinią na temat teorii ewolucji jak i kreacjonizmu. Chciałem przedstawić argumenty jednej jak i drugiej strony, komentując je na swój własny sposób.
Cytaty zaczerpnięte ogólnie z Internetu.
W razie problemów, pytań i wszelkiej maści podobnych spraw – komentarze pod newsem.
Odbiór. Bez Odbioru.
Niedawno przeglądając portal Onet.pl zauważyłem ciekawy news. Otóż, nazwę nosił „Oto zaginione ogniwo ludzkiej ewolucji - "to ósmy cud świata"”. Artykuł ukazywał odnalezione szczątki jakiejś małpy rzekomo naszej poprzedniczki od której się wywodzimy. Jako, że świat chociaż po części dzieli się na ludzi popierających kreacjonizm, lub ewolucje Karola Darwina, spróbuję trochę to opisać, i wymienić się z wami moimi spostrzeżeniami.
No to zaczynamy.
Jak wiadomo, mnie przynajmniej, rasa ludzka musiała mieć kiedyś swój początek. Nauka, inteligencja i zwykła intuicja mówią nam, że ludzie nie mogli się nagle pojawić z dupy i po prostu się zespawnować na ziemi czy też w sławnym i nieskazitelnym raju. Odmiennego zdania są ludzie popierający kreacjonizm, wg. których Adam(czyli prekursor naszego gatunku) pojawił się na ziemi/raju w postaci popiołu czy też czegoś takiego, aby z niego „powstać”. Oczywiście aby to umożliwić potrzebna jest osoba, lub postać, która to wykona, w tym przypadku jest to Bóg. Osoba „neutralna” czy „obojętna” po przeczytaniu argumentów kreacjonistów jak i ewolucjonistów może tak naprawdę zgłupieć, dzięki temu, że obie teorie mają na siebie nie jednego „haka”, które postaram się wam przestawić.
Pierwszym będzie podstawowa myśl ewolucjonistów, czyli – wywodzimy się od małp.
„Według badaczy to odkrycie ostatecznie potwierdza teorię ewolucji Karola Darwina. Sir David Attenborough mówi, że Darwin "byłby wstrząśnięty", gdyby zobaczył ten szkielet. Attenborough dodaje, że ten szkielet mówi nam kim jesteśmy i skąd pochodzimy. - To małe stworzenie pokaże nam nasz związek z resztą ssaków. Ten "maluch" łączy nas bezpośrednio z nimi - mówi. - Teraz ludzie mogą mówić: "ok, pochodzimy od ssaków naczelnych - pokażcie nam jednak dowód". Ten dowód do tej pory był zaginiony, ale teraz już nie jest - mówi naukowiec.”
W tekście powyższym można zauważyć, iż człowiek musi pochodzić od małp, no bo skąd niby? Od Boga którego nikt nie widział, nikt nie słyszał? Czy też od waszej starej? Nie! Od małp. Głównym argumentem jest praktycznie identyczne DNA tych ssaków do naszego. Następnym jest nasze podobieństwo, może nie całkowicie idealne, lecz zauważalne(nie licząc mojej pani od PP, która wyglądem przypomina niemieckiego szympansa). No tak, lecz co nam mówią inne dane też naukowe popierane przez kreacjonistów? Proszę bardzo:
„Ewolucjoniści często wysuwają argument, że do dokonania znacznych zmian w danym organizmie potrzebna była cała seria rozciągniętych w czasie mutacji. Ale to nie wyjaśnia, w jaki sposób tak złożone narządy, jak płuca, serce, nerki i narządy płciowe, mogły się nagle pojawić. Ich doskonałe funkcjonowanie jest niezbędne, by umożliwić organizmom przetrwanie. Oczywiste jest, że stworzenia obdarzone tak złożonymi układami koniecznymi do przetrwania nie mogłyby utrzymać się przy życiu, gdyby te układy dopiero się rozwijały. Złożone struktury narządów musiały w pełni funkcjonować w momencie ich pojawienia się.”
No właśnie. Teraz jest fajnie. Człowiek pochodzi od małpy, która pochodzi na pewno też od czegoś, dajmy na to krokodyla. Krokodyl też od kogoś i tak ciągle. No bo jak do chuja? Nagle pojawiły się małpy które miały rozwinięte płuca, serce i nerki? Skąd? Jak? Wyobrażacie sobie mieć w domu pająka, który na następny dzień ma wielkość waszego wcale nie płaskiego telewizora. Trochę naciągane. Oczywiście, mutacje czy też zmiany genetyczne nie następowały od razu. Lecz stopniowo etapami, nasuwa się więc pytanie, - jak to jest możliwe, aby narząd taki jak np. płuca mogły się rozwijać z niczego do formy nam dziś znanej? Jak zatem wyglądały na początku swojej kariery? Nie mogły przecież nagle się pojawić i zacząć od razu z marszu poprawnie funkcjonować. To jest nie logiczne.
Następne argumenty, także kreacjonistów (stworzony przez naukowców, a oni go tylko wykorzystują).
„Komar, który rzekomo ma 40 milionów lat, wygląda dokładnie tak samo jak komary żyjące obecnie. Mrówka, której domniemany wiek określa się na 100 milionów lat, jest identyczna mrówką współczesną. Modliszka, której wiek oszacowano na 40 milionów lat, niczym nie różni się od dzisiejszych modliszek. Wniosek zawarty w tym artykule brzmi: „W bursztynowym oknie przeszłości nie widać ewolucji””
Więc jak to jest? Małpy mogły wyewoluować, a takie komary czy mrówki nie? Miały złe warunki? Może brak osobnika dominującego a także ukształtowanie terenu miały na to wpływ. Przecież komarom przydałaby się porządna ewolucja, tak żeby miały po 2m wysokości i mogły budzić postrach lasów. Nie chciały, czy może się nie starały? Dla mnie dziwne. Bo przecież naukowcy sami nie wiedzą w co wierzyć, chyba to zależy od przypadku, że nie badają komarów żyjących 10513513051 lat temu, a badają małpy żyjące też 135325235 lat temu, i porównują je do ludzi.
Kolejny argument, tym razem ewolucjonistów.
"Są to dowody, które świadczą o przebiegu ewolucji bezpośrednio. Takimi dowodami są dane paleontologiczne (skamieniałości), analiza których wskazuje na kolejność pojawiania się w historii Ziemi form od najprostszych do coraz bardziej skomplikowanych. Dane paleontologiczne pozwalają śledzić drogi, jakimi przebiegał proces ewolucyjny."
No tak. Ale jakoś niedawno czytałem, że z organizmów prostych nie mogą powstać organizmy złożone. Można już się troszkę pogubić, no ale tak właśnie jest. Każda z teorii ma swoje plusy jak i minusy. Każda z teorii wyklucza siebie nawzajem, każda ma inne, lepsiejsze dowody na to, że ich racja jest „najmojsza”, a reszta świata się po prostu nie zna. Jak zatem widzicie w rozgrywce jak na razie jak dla mnie remis absolutny, bo i to i tamto jest przecież nie logiczne. Więc co można jak nic nie można? No właśnie, odpowiedzi pewnie nigdy nie zdobędziemy.
Artykuł jest moją prywatną opinią na temat teorii ewolucji jak i kreacjonizmu. Chciałem przedstawić argumenty jednej jak i drugiej strony, komentując je na swój własny sposób.
Cytaty zaczerpnięte ogólnie z Internetu.
W razie problemów, pytań i wszelkiej maści podobnych spraw – komentarze pod newsem.
Odbiór. Bez Odbioru.
czwartek, 21 maja 2009
Ale Co się stao się?!
Zacznę może od dnia jakże ważnego dla mnie a także(właśnie wyskoczyła mi reklama gg…) dla mojej rodziny… Mianowicie- komunia święta. Jak zazwyczaj(w 99% przypadkach) odbywa się ona nie gdzie indziej jak w mieście Poznań. Oczywiście w przeddzień moje szefostwo domowe miało zaplanowany dzień w drobnych szczegółach, rozplanowany i przewidziany na cząsteczki atomów. Co z tego wyszło, zaraz wam opowiem.
Dostałem szczegółowe informacje nt. godziny wyjazdu, a także mojego planowanego wstania z łóżka.
Zasady odpowiedzialności moralno-etycznej na płaszczyźnie zarówno ekonomicznej jak i przemysłowej.
Art. 1. § 1. – Pobudka - godzina 8:30 czasu zachodnio europejskiego;
§ 2. – Pomiędzy wyznaczoną godziną planowanej pobudki, a planowanego wyjazdu- zaleca się szczegółowe przygotowanie własnej osoby do tego jakże ważnego święta.
§ 3. – W skład ważnego przygotowania wchodzą- Wstanie z łóżka, umycie zębów, ubranie się w stosowne do danej sytuacji stroje wyjściowe.
§ 4. – Zabrania się- wylegiwania się w łożu, włączeniu komputera i skorzystanie z jego dobrodziejstw, a także odpowiedzi negatywnej na polecenia zarządu organizującego wyjazd. Ogólnie zabrania się zrobienia czegoś innego, nie wymienionego w paragrafie 2 artykułu 1 kodeksu odpowiedzialności moralno-etycznej na płaszczyźnie zarówno ekonomicznej jak i przemysłowej.
Art.2. § 1. – planowany wyjazd 9:00 czasu zachodnio europejskiego;
§ 2. - Do tego czasu zaleca się – przygotowanie auta zarówno od strony mechanicznej jak i stylistycznej, odpowiedniego ustawienia urządzenia systemu nawigacji satelitarnej, a także, sprawdzenia ciśnienia w oponach w celu polepszenia bezpieczeństwa i komfortu jazdy.
§ 3. – Kategorycznie zabrania się: nie wykonania poleceń zawartych w 2 paragrafie artykułu 2 kodeksu odpowiedzialności moralno-etycznej na płaszczyźnie zarówno ekonomicznej jak i przemysłowej.
Art.3. §1. - dotarcie na wyznaczone miejsce - 11:00 czasu Maczupikczu;
§ 2. – W celu ułatwienia, a także, w celu usprawnienia jazdy, zaleca się: nie oddychać, nie zabierać głosu, nie reagować gwałtownie na ból fizyczno-psychiczny spowodowany ciągłym pierdoleniem matki jacy to jesteśmy niedokładni i nieodpowiedzialni(jeśli dostosowałeś się do Art.1 i 2, możesz ominąć ostatnie dwie-trzy linijki tego paragrafu).
§ 3.- Aby umilić jazdę, należy zadbać o dobry humor naszych przewodniczących w radzie. Istnieje wiele sposobów aby tego dokonać, jakikolwiek by nie był, a jest skuteczny, JEST ZATWIERDZONY i dozwolony przez FIA, NHL, NBA, i FIFA.
Art.4. § 1. – Planowany wyjazd- godzina nieznana, lecz czasu wschodnio-północnego Indian zachodnich na półkuli prawej od lewej strony.
§ 2. – Po prostu zostawcie swoich starych i nie pierdolcie im ciągle, że już chcecie wracać, a może was zabiorą.
Może was zdziwić to, że w pierwszym zdaniu napisałem : „ Zacznę może od dnia jakże ważnego dla MNIE…”. Tak moi drodzy, nie macie zwidów, ani najprawdopodobniej nic nie piliście! Ten dzień był dla mnie dniem bardzo ważnym. Nadal nie wiecie dla czemu? Odpowiedz jest banalna - przecież kurwa tego dnia odbywało się GP Hiszpanii na torze pod Barceloną…
Jak to ja, przyjechałem na komunię która odbywała się w domku jednorodzinnym rodziny która to organizowała(to chyba jasne)z planem taktyczno-ofensywnym. Oczywiście maniery połączone z sumieniem i wyrachowaniem podpowiadały mi: złóż życzenia, pouśmiechaj się do zdjęć, porozmawiaj z rodziną. Na szczęście nie byłem na tyle głupi i zaraz przy objedzie spytałem głównego Pana prezesa gdzie jest telewizor bo kurwa F1 leci, odpowiedział bez szemrania, nawet powiedział, że problemu nie będzie. Ze mną problem kiedy oglądam F1? Problem to by miał jak by Polsatu nie mieli…
Po ekscytującym wyścigu którego i tak polowy nie słyszałem naszła pora na nudy roku 2009. Ale po kolei.
Czemu nie słyszałem połowy wyścigu? Na odpowiedź składają się co najmniej dwa czynniki.
Pierwszy- miejsce „trzymania” dzieciaka w kołysce który i tak był spokojny, nawet bardzo, no ale mamuśka ciągle prosiła aby ściszyć, bo nie mogła wytrzymać odgłosów symfonii wydawanej z tych pięknych V8-ek.
Drugi i najbardziej POPIERDOLONY- oczywiście na takich spotkaniach panuje zasada- gdzie więcej osób tym lepiej, niestety te miejsce to był pokój gdzie znajdował się telewizor. Fajnie oglądać F1 gdy za tobą stoi 20 osób które się stale przekrzykują , a potem po interwencji "pilota mego” są i tak zagłuszani przez symfonię V8 :).
W zasadzie to komunia udana, bo chociaż mogłem pooglądać bolidy i coś porobić, więc całego dnia nie straciłem.Może Tylko 80%.
Odbiór. Bez odbioru.
Dostałem szczegółowe informacje nt. godziny wyjazdu, a także mojego planowanego wstania z łóżka.
Zasady odpowiedzialności moralno-etycznej na płaszczyźnie zarówno ekonomicznej jak i przemysłowej.
Art. 1. § 1. – Pobudka - godzina 8:30 czasu zachodnio europejskiego;
§ 2. – Pomiędzy wyznaczoną godziną planowanej pobudki, a planowanego wyjazdu- zaleca się szczegółowe przygotowanie własnej osoby do tego jakże ważnego święta.
§ 3. – W skład ważnego przygotowania wchodzą- Wstanie z łóżka, umycie zębów, ubranie się w stosowne do danej sytuacji stroje wyjściowe.
§ 4. – Zabrania się- wylegiwania się w łożu, włączeniu komputera i skorzystanie z jego dobrodziejstw, a także odpowiedzi negatywnej na polecenia zarządu organizującego wyjazd. Ogólnie zabrania się zrobienia czegoś innego, nie wymienionego w paragrafie 2 artykułu 1 kodeksu odpowiedzialności moralno-etycznej na płaszczyźnie zarówno ekonomicznej jak i przemysłowej.
Art.2. § 1. – planowany wyjazd 9:00 czasu zachodnio europejskiego;
§ 2. - Do tego czasu zaleca się – przygotowanie auta zarówno od strony mechanicznej jak i stylistycznej, odpowiedniego ustawienia urządzenia systemu nawigacji satelitarnej, a także, sprawdzenia ciśnienia w oponach w celu polepszenia bezpieczeństwa i komfortu jazdy.
§ 3. – Kategorycznie zabrania się: nie wykonania poleceń zawartych w 2 paragrafie artykułu 2 kodeksu odpowiedzialności moralno-etycznej na płaszczyźnie zarówno ekonomicznej jak i przemysłowej.
Art.3. §1. - dotarcie na wyznaczone miejsce - 11:00 czasu Maczupikczu;
§ 2. – W celu ułatwienia, a także, w celu usprawnienia jazdy, zaleca się: nie oddychać, nie zabierać głosu, nie reagować gwałtownie na ból fizyczno-psychiczny spowodowany ciągłym pierdoleniem matki jacy to jesteśmy niedokładni i nieodpowiedzialni(jeśli dostosowałeś się do Art.1 i 2, możesz ominąć ostatnie dwie-trzy linijki tego paragrafu).
§ 3.- Aby umilić jazdę, należy zadbać o dobry humor naszych przewodniczących w radzie. Istnieje wiele sposobów aby tego dokonać, jakikolwiek by nie był, a jest skuteczny, JEST ZATWIERDZONY i dozwolony przez FIA, NHL, NBA, i FIFA.
Art.4. § 1. – Planowany wyjazd- godzina nieznana, lecz czasu wschodnio-północnego Indian zachodnich na półkuli prawej od lewej strony.
§ 2. – Po prostu zostawcie swoich starych i nie pierdolcie im ciągle, że już chcecie wracać, a może was zabiorą.
Może was zdziwić to, że w pierwszym zdaniu napisałem : „ Zacznę może od dnia jakże ważnego dla MNIE…”. Tak moi drodzy, nie macie zwidów, ani najprawdopodobniej nic nie piliście! Ten dzień był dla mnie dniem bardzo ważnym. Nadal nie wiecie dla czemu? Odpowiedz jest banalna - przecież kurwa tego dnia odbywało się GP Hiszpanii na torze pod Barceloną…
Jak to ja, przyjechałem na komunię która odbywała się w domku jednorodzinnym rodziny która to organizowała(to chyba jasne)z planem taktyczno-ofensywnym. Oczywiście maniery połączone z sumieniem i wyrachowaniem podpowiadały mi: złóż życzenia, pouśmiechaj się do zdjęć, porozmawiaj z rodziną. Na szczęście nie byłem na tyle głupi i zaraz przy objedzie spytałem głównego Pana prezesa gdzie jest telewizor bo kurwa F1 leci, odpowiedział bez szemrania, nawet powiedział, że problemu nie będzie. Ze mną problem kiedy oglądam F1? Problem to by miał jak by Polsatu nie mieli…
Po ekscytującym wyścigu którego i tak polowy nie słyszałem naszła pora na nudy roku 2009. Ale po kolei.
Czemu nie słyszałem połowy wyścigu? Na odpowiedź składają się co najmniej dwa czynniki.
Pierwszy- miejsce „trzymania” dzieciaka w kołysce który i tak był spokojny, nawet bardzo, no ale mamuśka ciągle prosiła aby ściszyć, bo nie mogła wytrzymać odgłosów symfonii wydawanej z tych pięknych V8-ek.
Drugi i najbardziej POPIERDOLONY- oczywiście na takich spotkaniach panuje zasada- gdzie więcej osób tym lepiej, niestety te miejsce to był pokój gdzie znajdował się telewizor. Fajnie oglądać F1 gdy za tobą stoi 20 osób które się stale przekrzykują , a potem po interwencji "pilota mego” są i tak zagłuszani przez symfonię V8 :).
W zasadzie to komunia udana, bo chociaż mogłem pooglądać bolidy i coś porobić, więc całego dnia nie straciłem.Może Tylko 80%.
Odbiór. Bez odbioru.
środa, 20 maja 2009
Coś i nic #5…
Aloha!
Dziś Popiszę trochę o sytuacji z tramwaju podczas powrotu ze szkoły, będzie trochę sportu, a także, no właśnie, czego? Sam nie wiem.
Szport
Przeglądając starsze news uchy, zauważyłem, że moje przewidywania co do Ligi Mistrzów od fazy ćwierćfinałów całkiem ładnie się sprawdziły. Wszystkiego nie trafiłem, ale byłem na dobrej drodze.
Cytat: „Villarreal CF o - 1 Arsenal FC
Manchester United 1 - 0 FC Porto
FC Liverpool 1 - 0 Chelsea FC
FC Barcelona 1 - 0 Bayern Monachium
"0 - 1" nie jest to wynik meczu, lecz kto wg. mej zacnej oceny przejdzie przez tą fazę rozgrywek.
Arsenal o - 1 Man Utd
Liverpool 1 - 0 Barcelona
Man Utd 0 - 1 Liverpool*
Wygra Liv' tylko poprzez wgląd na to, że nikt nie wygrał dwa razy pod rząd Ligi Miszczów.”
Arsenal mi wszedł
Fc Barcelona tysz
Man Utd z Porto
Man Utd w ½ też
Reszta niestety nicht.
Ogólnie sport to dla mnie na tą chwilę – Piłka nożna(chodź już ta „miłość” mi zanika powoli) i motorsport.
W F1 więcej afer niż ścigania, od sprawy dyfuzorów i limitu budżetowego, po afery z kłamaniem komisji, czyli aferą - „lie-gate”.
Niestety mam zawsze takiego pecha, że czym to się nie zainteresuję, to musi się zacząć rozpadać. F1 już taka sama nie będzie, ze względu na pojebany zakaz tankowania i staranie się zrobić z królowej motorsportów zwykłego paździocha wprowadzając limit budżetowy. To jest sport dla elity, nie dla jakiś warchołów którzy będą się ścigać tylko dla tego, że wprowadzono posrane limity, po których wycofa się pewnie połowa stawki. Żeby tylko F1 się rozpadało. Ale nie… WTCC też chyli się ku upadkowi, nie wspominając o WRC z którego odeszło m.in. Subaru. Chodź o WTCC jestem raczej spokojny, to z F1 może tak fajnie nie być, pożyjemy zobaczymy.
Co do piłki nożnej to finał LM wygra Barcelona (oby Man Utd nie wygrało, proszę…) więc kibice najwierniejsi będą mieć zajebisty dylemat. Czy przerzucić się na super zajebisty Manchester który wygrywa najlepszą ligę co roku, czy jednak wybrać oficjalnie najlepszy zespół europy(jeśli wygrają). Nie powiem. Jest to problem.
Teraz może trochę o komicznej jak dla mnie sytuacji w tramwaju.
Kolejny zjebany dzień, bo środek tygodnia i „nauka” w szkole. No ale nic. Wracam do domu. Jak zwykle idę na przystanek przed Arsenałem i czyham na skurwysyna który mnie zawiezie bez szemrania na pętelkę. Wsiadam i zaczyna się 6-8 min jazdy symulującej przeciążenia statku kosmicznego. Stoję spokojnie cały napięty i skoncentrowany aby wyczekać kiedy będą kolejne wyboje na drodze i kolejne hamowania. Podjeżdżamy pod przystanek przed sądem. To tutaj doznałem wielkiego zdziwienia i zszokowania kreatywnością osoby starszej wsiadającej, a raczej próbującej wsiąść do naszego wehikułu czasu. Osoba ta podchodzi pod nasz pojazd, niby wszystko ok, ale jednak, problem wysokości stopnia nad nawierzchnią jest zbyt duży dla biednej kobity. W akcie zdesperowania próbuje podwinąć suknię, dalej nic. Nie daje za wygraną. Chwyta ręką kolano, i stara się je podnieść, też nic z tego. Rezygnuje. Ale nie z wejścia do tramwaju, tylko z tych drzwi. Podchodzi do środkowych lecz jakoż sytuacja poprzednia trwała długo, postanawia odpuścić. Na koniec mówi głośno do siebie, pewnie z celem by usłyszeli to ludzie widzący całe zajście, by nie myśleli, że jest jakaś „inna” i, że się nie starała, bo tego zarzucić jej nie można było, mówi „Nie wejdę, nie mogę”. Po czym pojechaliśmy dalej.
Jest to jedna z sytuacji które trzeba zobaczyć, by docenić. Na początku mnie nie śmieszyło, ale z czasem zaczęło. Niby z osób starszych śmiać się nie wolno, ale co mi tam. Raz można.
Kolejny przypadek, że technika wygrywa z człowiekiem.
Dziś Popiszę trochę o sytuacji z tramwaju podczas powrotu ze szkoły, będzie trochę sportu, a także, no właśnie, czego? Sam nie wiem.
Szport
Przeglądając starsze news uchy, zauważyłem, że moje przewidywania co do Ligi Mistrzów od fazy ćwierćfinałów całkiem ładnie się sprawdziły. Wszystkiego nie trafiłem, ale byłem na dobrej drodze.
Cytat: „Villarreal CF o - 1 Arsenal FC
Manchester United 1 - 0 FC Porto
FC Liverpool 1 - 0 Chelsea FC
FC Barcelona 1 - 0 Bayern Monachium
"0 - 1" nie jest to wynik meczu, lecz kto wg. mej zacnej oceny przejdzie przez tą fazę rozgrywek.
Arsenal o - 1 Man Utd
Liverpool 1 - 0 Barcelona
Man Utd 0 - 1 Liverpool*
Wygra Liv' tylko poprzez wgląd na to, że nikt nie wygrał dwa razy pod rząd Ligi Miszczów.”
Arsenal mi wszedł
Fc Barcelona tysz
Man Utd z Porto
Man Utd w ½ też
Reszta niestety nicht.
Ogólnie sport to dla mnie na tą chwilę – Piłka nożna(chodź już ta „miłość” mi zanika powoli) i motorsport.
W F1 więcej afer niż ścigania, od sprawy dyfuzorów i limitu budżetowego, po afery z kłamaniem komisji, czyli aferą - „lie-gate”.
Niestety mam zawsze takiego pecha, że czym to się nie zainteresuję, to musi się zacząć rozpadać. F1 już taka sama nie będzie, ze względu na pojebany zakaz tankowania i staranie się zrobić z królowej motorsportów zwykłego paździocha wprowadzając limit budżetowy. To jest sport dla elity, nie dla jakiś warchołów którzy będą się ścigać tylko dla tego, że wprowadzono posrane limity, po których wycofa się pewnie połowa stawki. Żeby tylko F1 się rozpadało. Ale nie… WTCC też chyli się ku upadkowi, nie wspominając o WRC z którego odeszło m.in. Subaru. Chodź o WTCC jestem raczej spokojny, to z F1 może tak fajnie nie być, pożyjemy zobaczymy.
Co do piłki nożnej to finał LM wygra Barcelona (oby Man Utd nie wygrało, proszę…) więc kibice najwierniejsi będą mieć zajebisty dylemat. Czy przerzucić się na super zajebisty Manchester który wygrywa najlepszą ligę co roku, czy jednak wybrać oficjalnie najlepszy zespół europy(jeśli wygrają). Nie powiem. Jest to problem.
Teraz może trochę o komicznej jak dla mnie sytuacji w tramwaju.
Kolejny zjebany dzień, bo środek tygodnia i „nauka” w szkole. No ale nic. Wracam do domu. Jak zwykle idę na przystanek przed Arsenałem i czyham na skurwysyna który mnie zawiezie bez szemrania na pętelkę. Wsiadam i zaczyna się 6-8 min jazdy symulującej przeciążenia statku kosmicznego. Stoję spokojnie cały napięty i skoncentrowany aby wyczekać kiedy będą kolejne wyboje na drodze i kolejne hamowania. Podjeżdżamy pod przystanek przed sądem. To tutaj doznałem wielkiego zdziwienia i zszokowania kreatywnością osoby starszej wsiadającej, a raczej próbującej wsiąść do naszego wehikułu czasu. Osoba ta podchodzi pod nasz pojazd, niby wszystko ok, ale jednak, problem wysokości stopnia nad nawierzchnią jest zbyt duży dla biednej kobity. W akcie zdesperowania próbuje podwinąć suknię, dalej nic. Nie daje za wygraną. Chwyta ręką kolano, i stara się je podnieść, też nic z tego. Rezygnuje. Ale nie z wejścia do tramwaju, tylko z tych drzwi. Podchodzi do środkowych lecz jakoż sytuacja poprzednia trwała długo, postanawia odpuścić. Na koniec mówi głośno do siebie, pewnie z celem by usłyszeli to ludzie widzący całe zajście, by nie myśleli, że jest jakaś „inna” i, że się nie starała, bo tego zarzucić jej nie można było, mówi „Nie wejdę, nie mogę”. Po czym pojechaliśmy dalej.
Jest to jedna z sytuacji które trzeba zobaczyć, by docenić. Na początku mnie nie śmieszyło, ale z czasem zaczęło. Niby z osób starszych śmiać się nie wolno, ale co mi tam. Raz można.
Kolejny przypadek, że technika wygrywa z człowiekiem.
wtorek, 19 maja 2009
Informacja dla przyjezdnych.
Nowy post już jutro, zaczynamy sagę newsów od środy do soboty włącznie.
Odbiór. Bez odbioru.
Odbiór. Bez odbioru.
poniedziałek, 18 maja 2009
Zbliża się apokalipsa...
A mianowicie- wracam do pisania :)
Już pod koniec tego tygodnia będzie wam dane ujrzeć nowy apdejt związany m.in. z dokończeniem TSwB a także tego, co się wydarzyło ciekawego i nie ciekawego w czasie, gdy dopadła mnie abstynencja zawodowo-pisarska.
Nara mówie!!!
Już pod koniec tego tygodnia będzie wam dane ujrzeć nowy apdejt związany m.in. z dokończeniem TSwB a także tego, co się wydarzyło ciekawego i nie ciekawego w czasie, gdy dopadła mnie abstynencja zawodowo-pisarska.
Nara mówie!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
