Zacznę może od dnia jakże ważnego dla mnie a także(właśnie wyskoczyła mi reklama gg…) dla mojej rodziny… Mianowicie- komunia święta. Jak zazwyczaj(w 99% przypadkach) odbywa się ona nie gdzie indziej jak w mieście Poznań. Oczywiście w przeddzień moje szefostwo domowe miało zaplanowany dzień w drobnych szczegółach, rozplanowany i przewidziany na cząsteczki atomów. Co z tego wyszło, zaraz wam opowiem.
Dostałem szczegółowe informacje nt. godziny wyjazdu, a także mojego planowanego wstania z łóżka.
Zasady odpowiedzialności moralno-etycznej na płaszczyźnie zarówno ekonomicznej jak i przemysłowej.
Art. 1. § 1. – Pobudka - godzina 8:30 czasu zachodnio europejskiego;
§ 2. – Pomiędzy wyznaczoną godziną planowanej pobudki, a planowanego wyjazdu- zaleca się szczegółowe przygotowanie własnej osoby do tego jakże ważnego święta.
§ 3. – W skład ważnego przygotowania wchodzą- Wstanie z łóżka, umycie zębów, ubranie się w stosowne do danej sytuacji stroje wyjściowe.
§ 4. – Zabrania się- wylegiwania się w łożu, włączeniu komputera i skorzystanie z jego dobrodziejstw, a także odpowiedzi negatywnej na polecenia zarządu organizującego wyjazd. Ogólnie zabrania się zrobienia czegoś innego, nie wymienionego w paragrafie 2 artykułu 1 kodeksu odpowiedzialności moralno-etycznej na płaszczyźnie zarówno ekonomicznej jak i przemysłowej.
Art.2. § 1. – planowany wyjazd 9:00 czasu zachodnio europejskiego;
§ 2. - Do tego czasu zaleca się – przygotowanie auta zarówno od strony mechanicznej jak i stylistycznej, odpowiedniego ustawienia urządzenia systemu nawigacji satelitarnej, a także, sprawdzenia ciśnienia w oponach w celu polepszenia bezpieczeństwa i komfortu jazdy.
§ 3. – Kategorycznie zabrania się: nie wykonania poleceń zawartych w 2 paragrafie artykułu 2 kodeksu odpowiedzialności moralno-etycznej na płaszczyźnie zarówno ekonomicznej jak i przemysłowej.
Art.3. §1. - dotarcie na wyznaczone miejsce - 11:00 czasu Maczupikczu;
§ 2. – W celu ułatwienia, a także, w celu usprawnienia jazdy, zaleca się: nie oddychać, nie zabierać głosu, nie reagować gwałtownie na ból fizyczno-psychiczny spowodowany ciągłym pierdoleniem matki jacy to jesteśmy niedokładni i nieodpowiedzialni(jeśli dostosowałeś się do Art.1 i 2, możesz ominąć ostatnie dwie-trzy linijki tego paragrafu).
§ 3.- Aby umilić jazdę, należy zadbać o dobry humor naszych przewodniczących w radzie. Istnieje wiele sposobów aby tego dokonać, jakikolwiek by nie był, a jest skuteczny, JEST ZATWIERDZONY i dozwolony przez FIA, NHL, NBA, i FIFA.
Art.4. § 1. – Planowany wyjazd- godzina nieznana, lecz czasu wschodnio-północnego Indian zachodnich na półkuli prawej od lewej strony.
§ 2. – Po prostu zostawcie swoich starych i nie pierdolcie im ciągle, że już chcecie wracać, a może was zabiorą.
Może was zdziwić to, że w pierwszym zdaniu napisałem : „ Zacznę może od dnia jakże ważnego dla MNIE…”. Tak moi drodzy, nie macie zwidów, ani najprawdopodobniej nic nie piliście! Ten dzień był dla mnie dniem bardzo ważnym. Nadal nie wiecie dla czemu? Odpowiedz jest banalna - przecież kurwa tego dnia odbywało się GP Hiszpanii na torze pod Barceloną…
Jak to ja, przyjechałem na komunię która odbywała się w domku jednorodzinnym rodziny która to organizowała(to chyba jasne)z planem taktyczno-ofensywnym. Oczywiście maniery połączone z sumieniem i wyrachowaniem podpowiadały mi: złóż życzenia, pouśmiechaj się do zdjęć, porozmawiaj z rodziną. Na szczęście nie byłem na tyle głupi i zaraz przy objedzie spytałem głównego Pana prezesa gdzie jest telewizor bo kurwa F1 leci, odpowiedział bez szemrania, nawet powiedział, że problemu nie będzie. Ze mną problem kiedy oglądam F1? Problem to by miał jak by Polsatu nie mieli…
Po ekscytującym wyścigu którego i tak polowy nie słyszałem naszła pora na nudy roku 2009. Ale po kolei.
Czemu nie słyszałem połowy wyścigu? Na odpowiedź składają się co najmniej dwa czynniki.
Pierwszy- miejsce „trzymania” dzieciaka w kołysce który i tak był spokojny, nawet bardzo, no ale mamuśka ciągle prosiła aby ściszyć, bo nie mogła wytrzymać odgłosów symfonii wydawanej z tych pięknych V8-ek.
Drugi i najbardziej POPIERDOLONY- oczywiście na takich spotkaniach panuje zasada- gdzie więcej osób tym lepiej, niestety te miejsce to był pokój gdzie znajdował się telewizor. Fajnie oglądać F1 gdy za tobą stoi 20 osób które się stale przekrzykują , a potem po interwencji "pilota mego” są i tak zagłuszani przez symfonię V8 :).
W zasadzie to komunia udana, bo chociaż mogłem pooglądać bolidy i coś porobić, więc całego dnia nie straciłem.Może Tylko 80%.
Odbiór. Bez odbioru.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz