wtorek, 3 marca 2009

Misja "Londyn" ep. I

Tak, zgadza się, jadę do Londynu. Jedni z was pewnie się dziwią, drudzy zazdroszczą. Ale kogo to obchodzi do kurwy nędzy?! Wybieramy się autokarem , wyjazd w czwartek o godzinie 18:30 spod hotelu "Qubus", znając życie będzie wyglądało to tak:
1.Godzina 15:30 - pierwsze przygotowania , ostatnie walenie i hedy z dupy.
2.Godzina 16:30 - następują objawy pierdolenia matki na zasadzie: jesteś nie odpowiedzialny ponieważ nie spakowałeś jeszcze szczotki do butów , itp.
3.Godzina 17:00 - Zaczynają się nerwy , "CZY ABY KURWA CZEGO NIE ZAPOMNIAŁEM ?!"
4.Godzina 18:00 - Wyjazd...Wyjazd z matką...Co tu kurwa pisać , samo dojechanie zajmie 15 min. naszego cennego czasu.Kiedy w końcu dojedziemy na miejsce , zaczyna się...Znajome mordy które czyhają na to by mnie dotknąć i dostać bukkake na twarz.
5.Godzina 21:23 - Kurewsko oczekiwany wyjazd , opóźniony nalotem psiarni na nasz zacny autobus , okazuje się , że autokar nie spełnia wymogów FIA, więc zostaje "zamieniony" na autobus który jeszcze takowych testow nie przeszedł , czyli ogólnie gówno się zmienia, i tak zginiemy.

Najlepsze jest to , że NIE jedziemy sami, otóż jedzie z nami szkoła z czegoś tam, bodajże z Poznania.
I tu pojawia się problem.
My - szkoła Katolicka , goście będą myśleć , że taki Miłoszek aka Gvidonsky będzie odprawiał zacne i nieznane im dotąd rytułały związane ściśle z religia Rzymsko-katolicką a także poniekąd ocierające się o pogaństwo i satanizm.Otóż nie, moi drodzy parafianie!Mogę świadczyć słowem , iż na tej wycieczce nasza grupa (13 osób?) będzie bardziej pierdolnięta od ich całej hołoty...
Tym optymistycznym sformułowaniem konczę tę wypowiedź na ten zacny temat.
Bez odbioru.Odbiór.

2 komentarze:

  1. NO JAK CHUJ, ZE NIE BEDZIESZ ODPIERDALAL KATOLSKICH MODLOW.

    OdpowiedzUsuń
  2. :p Niezłą masz inwencje :D

    OdpowiedzUsuń