No i nadszedł dzień wyjazdu. Dzień długo , a zarazem bardzo oczekiwany.Jest godzina 12:25 , a Ja nadal nie spakowany...Nie ruszyłem nawet dupy aby cokolwiek zrobić. Dzisiejszy dzień jest dla mnie stosunkowo chujowy, z powodów znanych nielicznym, a także z tego, że dziś muszę poprawić (ustnie! o zgrozo!)układ pokarmowy z zacnego przedmiotu zwanego biologią...Teoretycznie jestem nauczony, ale nauczycielka z pewnością wyprowadzi mnie z tego jakże oczywistego błędu.
Wracając do wyjazdu...Prosiłbym osoby wieżące w cokolwiek, aby odmówiły zacne rytuały(kurewsko trudne słowo), które zaprowadzą naszą grupę na stadion Arsenalu Londyn, dnia 8.03 w celu oglądnięcia meczu Pucharu Anglii (5. runda Arsenal:Burnley).
Na zakończenie tego wpisu aka postu aka nie wiem czego dodam , iż jest to ostatni post do odwołania.
PS. Misja będzie prowadzona pod kryptonimem - "Seelöwe " (historycy wiedzą o co chodzi)
Bez odbioru.Odbiór.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz